50 twarzy… na chusteczce: jak rozpoznać rodzaj skóry

Marzec. Pogoda, owszem, kapryśna, ale unoszący się subtelny zapach wiosny i pierwsze promienie słońca (nawet w wersji krakowsko-smogowej) ogrzewającego zmęczoną szarugą i mrozem twarz, to bez wątpienia elementy pocieszające – taki przedsmak wyczekiwanego czasu OŻYWIENIA. Wyostrzony węch kobiecy zaczyna alarmować, że nadchodzi TEN MOMENT – moment inauguracji corocznej akcji – reaktywacji.

Statystycznie przedstawicielki płci pięknej bez względu na wiek najczęściej przedwiośnie kojarzą z porządkami w szafach. Z próżniowymi workami pod pachami pozwalamy lekkim częściom garderoby bezwzględnie zdetronizować cięższy kaliber – puchowe kurtki, kożuchy, swetry i inne wełniane akcesoria – przecudnej urody efekty przedświątecznej pracy mamy, babci czy cioci. My ten etap mamy już za sobą… – fakt, jako buntowniczki przeciwko zimie trochę marzniemy, ale cel uświęca środki. A przynajmniej powinien.

carrie
Źródło: http://mworld.aufeminin.com

Zatem, ubrane lżej i nieco bardziej kolorowo, postanawiamy zrealizować kolejny punkt na liście pt. „NOWA JA NA WIOSNĘ”, wybierając się do miejsca, gdzie następuje kumulacja zbiorowego spełniania żeńskich pragnień. Rzecz jasna, mowa o drogerii. Jako fanki kosmetyków naturalnych decydujemy się na wizytę w sklepie przy Nowym Kleparzu, który bez wątpienia można nazwać kosmetyczną świątynią.

ja pigment

Co można tam zauważyć właśnie w marcu? Oczywiście, niezmiennie, tłum oszołomionych bogatym asortymentem kobiet, ale przede wszystkim ich (i nasze!) apelujące o ratunkowe potraktowanie, zmęczone niekorzystną pogodą, cery. Kiedy w mediach widzimy same urodowe „ideały”, niemal natychmiast postanawiamy poprawę, wydając pokaźne sumki na (prze)reklamowane mazidła. W pielęgnacyjnym doświadczeniu niemal każdej kobiety z pewnością pojawił się nietrafiony, niedostosowany do potrzeb skóry i zazwyczaj piekielnie drogi kosmetyk.

Istnieje banalny sposób, by odsetek takich pielęgnacyjnych wpadek sięgnął zera. Fakt, przyjaciółki regularnie odziedziczające po nas kremy nie będą ukontentowane, ale za to nasza cera – wdzięczna i zaspokojona, nie mówiąc już o portfelu… Mamy na myśli absolutnie podstawową dla pielęgnacji w każdym wieku umiejętność rozpoznania rodzaju skóry, która przez lata dzielnie znosi pogodowe zmiany, szalone imprezy, kiepskie odżywianie i pozostawiającą wiele do życzenia pielęgnację. Warto ją poznać, zanim wciągnie nas szał zakupów, wzmocniony przekonującym wywodem wyszkolonej pani z apteki czy drogerii.

Test Chusteczkowy – Step by Step

Przejdźmy zatem do sedna, dokładnie zmyjmy makijaż, wytrzymajmy pół godziny nie aplikując kremu i przyjrzyjmy się sygnałom, które wysyła do nas twarz.

test chusteczkowy
Źródło: https://pl.pinterest.com

Po upływie trzydziestu minut do oczyszczonej twarzy przykładamy chusteczkę higieniczną (najlepiej jedną warstwę) i dokładnie dociskając, liczymy do 10. Pora na obserwację „materiału dowodowego”:

– jeżeli nie widzisz odciśniętego sebum, są dwie opcje: możesz uświadomić sobie, że jesteś szczęściarą i obiektem zazdrości wielu kobiet, z powodu nienagannej i rzadko spotykanej skóry normalnej (może to idealny moment na jej ubezpieczenie? ), lub jak najszybciej lecieć po treściwe mazidło, bo, jako posiadaczka skóry suchej nie możesz już znieść obawy o pęknięcie twarzy, gdy tylko się uśmiechasz;

– jeśli ślady zostawiły nasze „gwiazdy”, czyli nos, czoło i broda (tzw. strefa T, jak zwykle świecąca) –to sprawka cery mieszanej i przypuszczamy, dobrze znane są ci drogeryjne dylematy rozgrywające się stale między półkami z kosmetykami dla cery suchej i tłustej;

– plamki znajdują się nie tylko w strefie T., ale także na innych obszarach (np. na policzkach) – masz skórę tłustą i być może zazdrościsz swoim „suchym” koleżankom. Nie martw się – jest szansa, że oznaki starzenia na twarzy zobaczysz o wiele później niż one.

Dla potrzebujących poparcia naszej teorii poniżej zamieszczamy krótki film z wypowiedzią dr Rashimi Shetty na temat rodzaju skóry. Mowa tam o podobnej metodzie obserwacji, ale zdecydowanie dla odważnych, mogących spokojnie zasnąć bez wieczornego rytuału kremowego.

 

2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Tea Time – Czyli moje dłonie pachną herbatą!

Tak, pisząc tę recenzję rozkoszuję się delikatnym herbacianym zapachem (bynajmniej nie popijam herbaty…;)). Odkąd YOPE zawojował Instagram, byłam bardzo ciekawa tej firmy i ich produktów, a że ostatnio szukałam kremu do rąk – padło na…

1 rok temu

Jak zdetronizować olejki, czyli recenzja kremu nawilżającego Power of Minerals

Nadeszła ta najmniej spodziewana chwila. Oto ja, wierna fanka codziennej aplikacji rozmaitych olejków na twarz, po roku zachwytów, sięgnęłam po KREM. Szczerze mówiąc (hm…pisząc), byłam przekonana, że genialne efekty stosowania jojoby, dzikiej róży, słodkich migdałów…

2 lata temu