Na wacik nalej, potrzyj twarz – przegląd płynów micelarnych, którym (nie)należy się miejsce w łazience

 

W sumie to nie pamiętam od jak dawna ze mną jest (z kilka dobrych lat na pewno), ale jak już się zadomowił, to na dobre i nie zamierzam się z nim nigdy rozstawać. Przyznam, że podczas moich częstych podróży w pośpiechu nie raz zdarzało się o nim zapomnieć, ale tęsknota z jaką wracałam i błoga myśl, że użyję go ponownie, wielokrotnie upewniła mnie, że jednak jest to miłość for ever! <3

Płyn micelarny, bo o nim mowa, jest kosmetykiem ponadczasowym i multifunkcjonalnym. Doskonale zastępuje różnego rodzaju toniki, mleczka, pianki, chusteczki i inne opcje do zmywania codziennych różności z twarzy.  Ten niepozorny kosmetyk nadaje się do każdego rodzaju, szczególnie zaś wrażliwej, ze względu na minimalną ilość konserwantów, barwników i zapachów. Zwykle też pozbawiony jest alkoholu i laurylosiarczanu sodu (SLS-ów), obecnych w większości żeli winowajców podrażnień i wysuszenia skóry.

Jeśli miałabym zrobić „kosmetyczny detoks” na wiosnę to płyn micelarny zostałby nietknięty na półce. Na czym polega jego fenomen? Myślę, że głównie w tym, o co chodzi większości współczesnych, zabieganych kobiet, a więc szybkości użycia – nie wymaga machania rękami przy twarzy w celu wytworzenia piany, spłukiwania i sprawdzania, czy jego resztki nie zostały przypadkiem na twarzy. Dużym plusem jest także łatwość aplikacji w porównaniu z innymi kosmetykami – wystarczy zwilżonym wacikiem rozprowadzić „wodę” po twarzy. Doceniam też efektywność, zwłaszcza, kiedy poranne przemywanie twarzy nie wiąże się ze strachem, że na waciku zobaczę „ślady przeszłości” w postaci makijażu z poprzedniego dnia. Nic z tych rzeczy!

A jeśli chodzi o skład to warto wiedzieć, że zawarte w płynie micele – malutkie kuleczki, które zbudowane są z cząsteczek hydrofilowych (lubiących wodę) wiążą się z kurzem oraz wszelkimi zanieczyszczeniami i cząsteczek lipofilowych (lubiących tłuszcz) w kontakcie ze skórą łączą się z sebum i resztkami makijażu, pozostawiając skórę perfekcyjnie oczyszczoną! Płyny micelarne pełnią również funkcję pielęgnacyjną. Otóż ich bazę stanowią często wody ze źródeł termalnych. Struktura cząsteczek umożliwia transport do skóry witamin, składników roślinnych oraz wszelkiego dobra zawartego w kosmetyku. Dzięki temu nasza cera jest wypielęgnowana i to bez ryzyka uczucia ściągnięcia!

IMG_3382

Jak do tej pory miałam okazję przetestować duuużo różnych miceli. Jednak dzisiaj o serii „różowej”, przeznaczonej do cery wrażliwej i o ciągłych poszukiwaniach tańszych (i wcale nie gorszych) zamienników „guru” płynów micelarnych – stąd mój pomysł na zestawienie porównawcze! Najdłużej moja skóra związana była ze słynnym Sensibio Biodermy, który niezmiennie cieszy się uznaniem mojej mamy, dlatego jako pierwszy wskakuje pod lupę.

waciki i biod

Nazwa: Sensibio H2O
Producent: Bioderma
Cena regularna: ok.20zł/ 100ml; ok. 40zł / 250ml; ok. 60zł / 500ml – (kupuję go zawsze na promocji w dwupaku, wówczas wychodzi 2×250 ml za ok. 45 zł, bądź 2×500 ml za ok.69 zł)

Sposób użycia: Nanieść płyn na płatek kosmetyczny. Oczyścić/zmyć makijaż z twarzy i oczu. Delikatnie osuszyć.
Obietnice producenta („zadania” kosmetyku): Przeznaczony do demakijażu cery wrażliwej, delikatnie oczyszcza skórę, skutecznie usuwa makijaż twarzy i oczu. Micele znajdujące się w płynie doskonale pochłaniają zanieczyszczenia, a aktywne składniki łagodzące zapobiegają podrażnieniom. Doskonała tolerancja. Hipoalergiczny.
…. w zderzeniu z rzeczywistością: Płyn faktycznie spełnia w 100% powyższe założenia.

+ jest nieustraszony – doskonale usuwa makijaż, nawet ten wodoodporny
+ jest delikatny – nie ma mowy o podrażnieniach, zero efektu zaczerwienienia i ściągnięcia skóry
jest bezzapachowy – a w przypadku hipoalergicznych produktów i wrażliwych nosów, to bardzo ważne.
+
jest  bardzo wydajny – kupiony w dwupaku (2×500 ml) spokojnie starcza nawet do pół roku! Potrfel wtedy ma czas na regenerację.

cena – stosunkowo duża dla przeciętnego portfela, nawet ta promocyjna.

Skład: Water (aqua), *PEG-6 Caprilic/Capric Glycerides (sztuczny emulgator, substancja myjąca), Cucumis Sativus (Cucumber) Fruit Extract (ekstrakt z ogórka ma właściwości przeciwzapalne i napinające skórę oraz złuszczające martwy naskórek, bogaty w wit.C sprawia, że zmarszczki stają się mniej widoczne, a cera zdrowsza i lśniąca) Mannitol (naturalny alkohol cukrowy, wykazuje działanie bakteriostatyczne, reguluje pracę gruczołów łojowych, nawilża i chroni skórę), Xylitol (cukier brzozowy, działa nawilżająco na skórę, powodując jednocześnie wzmocnienie funkcji ochronnych skóry, hamuje rozwój szkodliwej mikroflory), Rhamnose (cukier z rośliny Uncaria, działa nawilżająco), Fructooligosacharides (cukry złożone wykazują działanie nawilżające), Propylene Glycol (wykazuje działanie nawilżające skóry, wspomaga działanie konserwujące, może powodować podrażnienia, jeżeli nakładany jest na skórę chorobowo zmienioną), Disodium EDTA (przedłuża trwałość kosmetyku, substancja konsystencjotwórcza i konserwująca,  dozwolona do stosowania w ograniczonym stężeniu) Cetrimonium Bromide (emulgator, substancja konserwująca, która uniemożliwia rozwój i przetrwanie mikroorganizmów w czasie przechowywania produktu, może wywołać reakcje alergiczną.)) Fragrance free (bezzapachowy)

*PEG (polietylenoglikol) wpływa na osłabienie warstwy ochronnej skóry sprawia, że naskórek ulega odwodnieniu i pęka. Poza tym, staje się bardziej przepuszczalny dla zanieczyszczeń obecnych w środowisku i innych szkodliwych substancji zawartych w kosmetykach.

Jak widać, skład niestety nie zachwyca,  czego moglibyśmy oczekiwać po wygórowanej cenie produktu.

Szansa na ponowny zakup: średnia

 

Czas na kolejny produkt 3w1 firmy Garnier, który bardziej z „braku laku” i jego atrakcyjnej ceny trafił  do mojej łazienki.

garnier 2

Nazwa: Garnier Skin Naturals Płyn micelarny 3 w 1
Producent: L’Oreal
Cena regularna: ok.20zł / 400ml

Sposób użycia: Nałóż na twarz, oczy i usta za pomocą wacika, bez pocierania. Nie spłukuj.
Obietnice producenta („zadania” kosmetyku): w jednym geście oczyszcza skórę i usuwa makijaż, nie musisz się już trzeć, by pozbyć się zanieczyszczeń i makijażu – micele wiążą je niczym magnes. Efekt gwarantowany: idealnie czysta skóra bez pocierania. Odpowiedni do wszystkich typów skóry. Bezzapachowy.

…. w zderzeniu z rzeczywistością: po naniesieniu płynu na wacik nie zamienia się w magnes :) jednak faktycznie dobrze radzi sobie z usunięciem pozostałości makijażu, nie wiem co producent ma na myśli pisząc „bez pocierania”, chyba nikt nie zakłada, że po nałożeniu płynu na twarz, brud z niej po prostu wyparuje, trzeba włożyć w to minimalny wysiłek :)

+ dobrze usuwa makijaż, nawet ten wodoodporny
nie podrażnia, łagodnie obchodzi się ze skórą
wydajny – producent zapewnia, że ma wystarczyć na 200 zastosowań (w przeliczeniu wystarcza na ok. 2 miesiące).
+ cena – stosunkowo niska

– zapach – niby bezzapachowy a do kilka minut po przemyciu twarzy tym produktem na skórze utrzymuje się bardzo nieprzyjemny, drażniący zapach
nieprzyjemne uczucie ściągnięcia skóry chwilę po zastosowaniu. U mnie tak było, ale i tak zawsze chwilę po demakijażu nerwowo nakładam już krem, jak statystyczna kobieta. Możliwe więc, że u większości ten efekt zwyczajnie nie zdąży się pojawić :)

Skład: Aqua/Water, Hexylene Glycol (rozpuszczalnik, pochodzenia chemicznego, kondycjonuje skórę utrzymując jej wilgotność), Glycerin (ułatwia transport innych substancji w głąb skóry, wspomaga działanie konserwujące i zapobiega wysychaniu kosmetyku) Disodium Cocoamphodiacetate (substancja myjąca,delikatna, nie podrażnia), Disodium EDTA (przedłuża trwałość kosmetyku, substancja konsystencjotwórcza i konserwująca, zwiększa trwałość kosmetyku, dozwolona do stosowania w ograniczonym stężeniu), Poloxamer 184 (emulgator, subtancja myjąca, nie podrażnia skóry), Polyaminopropyl Biguanide (konserwant, powoduje zahamowanie rozwoju mikroorganizmów, nie podrażnia skóry)

Skład w miarę krótki i zachęcający do kupienia, niestety ze względu na pozostający przykry zapach po aplikacji raczej nie wrócę już do tego produktu.

Szansa na ponowny zakup: mała

Ostatnim z produktów będzie płyn micelarny Firmy Bielenda, dołączany gratisowo w Rossmanie przy zakupie nowej linii podkładów – i jak tu nie wytestować!

bielenda-expert-czystej-skory-plyn-micelarny-kojacy-400ml

Nazwa: Expert czystej skóry
Producent: Bielenda
Cena regularna: ok. 16zł / 400ml (dostałam na promocji – 0zł)

Sposób użycia: Nawilż wacik płynem, oczyść skórę. Stosuj rano i wieczorem lub w ciągu dnia jako zabieg odświeżający. Nie wymaga mocnego pocierania i spłukiwania.
Obietnice producenta („zadania” kosmetyku): Delikatnie, ale skutecznie oczyszcza i odświeża skórę, błyskawicznie usuwa makijaż i pozostałe zabrudzenia, nie roznosząc ich po twarzy. Tonizuje, koi, łagodzi podrażnienia, przynosi ulgę skórze wrażliwej, zapewnia jej miękkość i uczucie komfortu. Wysoka skuteczność oczyszczania wynika z zastosowania Miceli, które wychwytują i usuwają makijaż i inne zabrudzenia. Kwas Hialuronowy wzbogacony o Kompleks Ultra Regenerujący gwarantuje głębokie nawilżenie, dzięki czemu skóra jest chroniona przed utratą jędrności i elastyczności już w fazie oczyszczania. Zapewnia maksymalne bezpieczeństwo, komfort i ukojenie w codziennej pielęgnacji szczególnie delikatnej i cienkiej cery wrażliwej. Pozwala uniknąć przesuszenia skóry już w fazie demakijażu. Nie zawiera parabenów i alkoholu.
EFEKT: świeża, gładka, perfekcyjnie oczyszczona, ukojona cera bez najmniejszego uczucia napięcia i dyskomfortu. Podrażnienia i zaczerwienienia zredukowane.

…. w zderzeniu z rzeczywistością: Płyn świetnie się sprawdził, spełnił zarówno obietnice producenta, jak i moje oczekiwania.

+ doskonale usuwa makijaż. Jeśli się uprzemy, obejdzie się nawet bez kolejnych kroków demiakijażu.
nie pozostawia skóry zaczerwienionej – po przemyciu ma zdrowy kolor i dotychczas nie dostrzegłam żadnego nieestetycznego filmu pozostawionego na cerze.
bezzapachowy – nie czuję nic i bardzo mnie to cieszy.
bardzo wydajny – duża 400 ml wystarcza spokojnie na ok. 2 miesiące, być może nawet dłużej.
+ cena – rewelacyjna w stosunku do składu i jakości produktu

barwnik syntetyczny – kompletnie niepotrzebny w tego typu produkcie, bo po co komu kolor?

Skład: Aqua (Water), PEG-6 Caprylic/Capric Glycerides (sztuczny emulgator, substancja myjąca), Panthenol (substancja nawilżająca, wykazuje działanie przeciwzapalne, przyspiesza procesy regeneracji naskórka, nadaje skórze uczucie gładkości) Sorbitol (substancja nawilżająca, zmiękcza i wygładza skórę, zapobiega wysychaniu kosmetyku), Sodium Hylauronate (substancja tworząca na powierzchni skóry film, który wiąże wodę, zapobiegając jej utracie, zapewnia odpowiednie nawilżenie, kondycjonuje skórę), Allantoin (działa przeciwzapalnie, łagodzi podrażnienia, wspomaga procesy regeneracji i odbudowy naskórka, stymuluje proces gojenia się ran, działa silnie nawilżająco, przez co wywołuje uczucie gładkości na skórze), Disodium EDTA (przedłuża trwałość kosmetyku, substancja konsystencjotwórcza i konserwująca, dozwolona do stosowania w ograniczonym stężeniu) , Cetrimonium Bromide (emulgator, substancja konserwująca, która uniemożliwia rozwój i przetrwanie mikroorganizmów w czasie przechowywania produktu, może wywołać reakcje alergiczną), CI 17200 (Acid Red 33) (barwnik na bazie wody, pochodzenia syntetycznego)

Skład w wielu pozycjach bardzo zbliżony do składu Biodermy. Jak widać można zrobić fajny produkt, który dorównuje światowym liderom. Spoglądając ponownie na cenę i skład, szukam w domu miejsca na zapasy. Najchętniej napełniłabym nim wannę.

Szansa na ponowny zakup: Duża

Jesteśmy ciekawe jakie są Wasze przemyślenia na temat miceli? Co lubicie, stosujecie i polecacie?

Pozdrawiamy M&M

 

 

 

 

Jeden komentarz

    A myślałam, że to tylko ja wyczuwam przykry zapach w Garnierze 😀 . Odpada. Zobaczę, jak działa Bielenda, bo dawno nie korzystałam z ich kosmetyków.
    Dobry post, oby tak dalej!!!!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Tea Time – Czyli moje dłonie pachną herbatą!

Tak, pisząc tę recenzję rozkoszuję się delikatnym herbacianym zapachem (bynajmniej nie popijam herbaty…;)). Odkąd YOPE zawojował Instagram, byłam bardzo ciekawa tej firmy i ich produktów, a że ostatnio szukałam kremu do rąk – padło na…

4 miesiące temu

Jak zdetronizować olejki, czyli recenzja kremu nawilżającego Power of Minerals

Nadeszła ta najmniej spodziewana chwila. Oto ja, wierna fanka codziennej aplikacji rozmaitych olejków na twarz, po roku zachwytów, sięgnęłam po KREM. Szczerze mówiąc (hm…pisząc), byłam przekonana, że genialne efekty stosowania jojoby, dzikiej róży, słodkich migdałów…

1 rok temu