Słodko-kwaśne migdalenie, czyli kilka słów o korygującym serum marki Bielenda

Eksfolianty chemiczne – brzmi podejrzanie, alfa-hydrokwasy jeszcze bardziej, ale wspólne dla wszystkich hasło, jakim jest „złuszczanie” kojarzy pewnie każda kobieta. Wymienione nazwy substancji, do których zalicza się kwas migdałowy, odpowiadają właśnie za usunięcie zrogowaciałych komórek naskórka (działają jak peeling enzymatyczny), regenerację skóry właściwej oraz zapobieganie nadmiernej utracie wilgoci.

Zwolenniczki stosowania kwasu migdałowego mogą zatem cieszyć się wygładzoną, nawilżoną cerą, której pory są otwarte, a koloryt wyrównany. Ponadto, z kwasu migdałowego zadowolone będą osoby zmagające się z trądzikiem, bo jest on świetnym sprzymierzeńcem w walce z bakteriami, reguluje wydzielanie sebum, usprawnia proces gojenia ran, łagodzi stany zapalne oraz rozjaśnia ich przykre efekty – przebarwienia. Nie jest on jednak tak silny, by zaszkodzić cerze wrażliwej, ze skłonnością do pękających naczynek.

migdały(2)serum3

Okazuje się więc, że przedstawicielki wszystkich typów cer mogą odkryć w kwasie migdałowym pomocną właściwość. Tak było z nami, których twarze można zaliczyć do najbardziej pomieszanych (tłuste, suche, wrażliwe, naczynkowe, atopowe… – lista jest długa). Sytuacja zaczęła wyglądać optymistycznie, gdy sięgnęłyśmy po jedną z kosmetycznych propozycji od Bielendy.

Bielenda, jak pewnie wiecie, raz na wozie, raz pod wozem – ma pokaźne grono fanek i, równie liczne, przeciwniczek. Ale dziś skupimy się na tym, co najlepsze, bo nie możemy wyjść z zachwytu nad Aktywnym serum korygującym anti-age na dzień i noc, z serii Skin Clinic Professional, zawierającym m.in. wspomniany kwas migdałowy. Co więcej? Przyjrzyjmy się składowi produktu:

Aqua, Mandelic Acid (kwas migdałowy), Lactobionic Acid (kwas laktobionowy), Niacinamide (witamina B3), Sodium Hyaluronate, Allantoin, Hydroxyethylcellulose, Polysorbate 20, Ethylhexylglycerin, Phenoxyethanol, Parfum (Fragrance), Butylphenyl Methylpropional, Hydroxycitronellal, Limonene, Linalool

Na pierwszych trzech miejscach w składzie mamy wodę, kwas migdałowy i laktobionowy, który nie tylko złuszcza, ale dzięki działaniu antyoksydacyjnemu, zapobiega też powstawaniu zmarszczek, jak również stanowi ochronę przed skutkami promieniowania UV. Dalej znajduje się witamina B3, wpływająca korzystnie na produkcję kolagenu, nawilżenie i elastyczność cery, rozjaśnia, pomaga w zwalczaniu trądziku oraz wzmacnia. Następnie mamy sól sodową kwasu hialuronowego (zabezpiecza przed utratą wody) i alantoinę (działa przeciwzapalnie i łagodząco). Jeśli chodzi o składniki podejrzane, zaliczyć można do nich Butylphenyl Methylpropional, Hydroxycitronellal, Limonene i Linalool. czyli składniki kompozycji zapachowych (np. skórki cytrynowej, konwalii), będące potencjalnymi alergenami. Nie wiemy jednak, czy składniki te wywołują reakcję alergiczną. Same tego nie doświadczyłyśmy, a warto zaznaczyć, że jedna z nas reaguje wysypką na wiele, naprawdę wiele kosmetyków. To wyjątek.

image3

image1

 

 

 

Aby mieć się do czego odnieść w recenzjach, spójrzmy jeszcze, co obiecuje nam producent. Oto informacje z opakowania:

  • redukcja niedoskonałości (potwierdziło to 76% kobiet testujących produkt pod okiem dermatologów);
  • zapewnienie wyraźnie młodszego wyglądu skóry (85%);
  • podniesienie jakości skóry z niedoskonałościami – mieszanej, tłustej, błyszczącej, szarej (…cokolwiek to znaczy);
  • redukcja błyszczenia skóry;
  • zwężenie porów;
  • rozjaśnianie przebarwień;
  • redukcja zmarszczek, wygładzenie, poprawa jędrności;
  • poprawa nawilżenia

Pora na informacje, czy obietnice się spełniły. W tym celu dzielimy Creaminalist na dwie połowy:

Spostrzeżenia Moni

Kosmetyk poleciła mi koleżanka ( i jestem jej za to bardzo wdzięczna) a my polecamy dalej bo jest zdecydowanie tego wart! Każda firma posiada jakiś bestseller pośród swoich produktów – Bielenda posiada ich kilka a na pewno serum z kwasem migdałowym do nich należy. W moim przypadku kosmetyk wypełnił doskonale powierzone w nim nadzieje nawet z naddatkiem! Przede wszystkim zawarte w nim kwasy usunęły z mojej twarzy denerwujące czarne, maleńkie zaskórniki z którymi borykałam się od dłuższego czasu a na tym najbardziej mi zależało!   Jeśli właśnie na takim efekcie Wam zależy zauważycie go już po niecałych dwóch tygodniach stosowania!

Jeśli chodzi o aplikację to korzystając z rad koleżanki stosowałam serum na samym początku codziennie przez tydzień, wieczorem nakładając kosmetyk na oczyszczoną skórę twarzy dając mu się wykazać przez noc. Następnie zmniejszając do  3 razy w tygodniu dając skórze czas na regenerację, tak żeby efekt złuszczania i „odpoczynku” przebiegał w najbardziej naturalny sposób. Chyba, że w między czasie pojawił się na mojej twarzy jakiś niechciany towarzysz, wtedy od razu nanosiłam na niego niewielką ilość, wysuszając i zwalczając szybko problem!  Co jeszcze udało mi się zauważyć to fakt że pory skutecznie zostały zwężone i oczyszczone a moja skóra z tendencją do przetłuszczania się pozbyła się problemu nadmiernej ilości niechcianego sebum, stała się przyjemnie napięta i wygładzona! Do tej pory wykończyłam przynajmniej 4 buteleczki serum i nadal lubię mieć jedną w pogotowiu!

PS.
Serum zostało też bardzo docenione przez męskie grono domowników (co z pewnością zasługuje na uwagę!!!), bo przecież w większości wypadków statystycznemu facetowi do pełni szczęści wystarcza tylko mydło! :)

Spostrzeżenia Martyny

Serum kupiłam więcej niż rok temu. Zwabiła mnie obietnica redukcji niedoskonałości, z którymi długo się borykałam. Czas przeszły jest tutaj uzasadniony, bo problem minął po miesiącu stosowania na noc, 10 minut przed aplikacją ulubionego niegdyś kremu różanego od Make Me Bio. Nawet nie zauważyłam, kiedy cera stała się gładka, pełna zdrowego blasku (a pozbawiona nadmiaru sebum) i rozjaśniona. Podczas stosowania nie było mowy o żadnym nowym stanie zapalnym, a wszystkie poprzednie zostały ładnie i szybko wyleczone. Nawet, kiedy przed najgorszymi dniami w miesiącu kobiety pojawił się jakiś wyprysk, nie miał szans na towarzystwo podobnych „kolegów”, bo zostawał wysuszony po dwóch, góra trzech aplikacjach.

Zawsze miałam też problem z suchą cerą i bałam się, że kosmetyk zniweluje niedoskonałości kosztem dodatkowej utraty wilgoci. Zawarte w korygującym serum kwasy zadziałały odwrotnie, bo nie dość, że stary, zrogowaciały naskórek złuszczyły, to jeszcze korzystnie wpłynęły na nawilżenie skóry. Dodatkowo, jako alergik podeszłam do produktu jak do eksperymentu, pewna, że zaraz będę musiała obwiniać go o wysypkę czy świąd. Nic podobnego! Moja nadwrażliwa miejscami atopowa, naczynkowa skóra „po przejściach” nigdy nie była tak uspokojona (i zaspokojona).

Kiedy skóra twarzy wyglądała niemal perfekcyjnie, a buteleczka zaświeciła pustkami, postanowiłam, że wstrzymam się z kolejnym zakupem. Dostałam wtedy hopla na punkcie kosmetyków naturalnych, bezzapachowych, więc o Bielendzie szybko zapomniałam. Teraz, kilka miesięcy później, zobaczyłam na swoim czole zatkane pory, stan zapalny (prawdopodobnie zmiany alergiczne) i, dzięki Moni, która używa serum ciągle, ze skruchą wróciłam do swojego ulubieńca. Tydzień stosowania na noc i na dzień – rzecz jasna, pod krem z filtrem, bo kwasy to jednak nie zabawa – i problem z głowy (a właściwie to z czoła). Wszystko ładnie się goi, nie zauważyłam nowych, niepokojących zmian, dlatego z pewnością sięgnę po następne opakowanie, zwłaszcza, że cena (między 25 a 15 zł – w zależności od promocji) jest atrakcyjna, a kosmetyk wystarcza na dwa, trzy miesiące.

4 komentarze

    Potwierdzam, serum działa super nie tylko dla kobiet, ale dla mężczyzn też! Moja dziewczyna mnie do niego w stu procentach przekonała 😉

    Bardzo nas to cieszy! :) My też jesteśmy jego wiernymi fankami! Może masz jeszcze jakiś ulubiony kosmetyk, którym chciałbyś się podzielić? Szykujemy za niedługo post Only For Men i wszelkie propozycje męskich, lubianych i używanych kosmetyków będą mile widziane! Żebyś przypadkiem go nie pominął zapraszamy do śledzenia naszego fanpage’a! :)

    hej Aniu,
    Serum zawiera wysoką dawkę silnie działających składników aktywnych:
    – KWAS MIGDAŁOWY – delikatnie złuszcza naskórek, działa antybakteryjnie, zwęża pory, redukuje nadmierne wydzielanie sebum, zapobiega zatykaniu porów, rozjaśnia przebarwienia.
    – KWAS LAKTOBIONOWY – złuszcza naskórek stymulując mechanizmy naprawcze skóry, zapobiega powstawaniu wyprysków, wygładza i ujednolica koloryt cery, intensywnie nawilża.

    Jak każdy produkt oparty na aktywnych kwasach, może podrażniać. Kwas migdałowy nie jest polecany dla cer wyjątkowo wrażliwych i płytko unaczynionych.
    Zmiany skórne przypominające „ranki” mogą się pojawiać w wyniku nadmiernego podrażnienia mieszków włosowych kwasem albo po prostu niektórym może on najzwyczajnie nie służyć. Pasta Cynkowa powinna przyśpieszyć i wygoić wszelkie zmiany po serum, daj znać czy już wszytko ok i czy znalazłaś dla swojego typu cery coś z czego jesteś zadowolona i chciałabyś się podzielić – efektami i recenzją.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Tea Time – Czyli moje dłonie pachną herbatą!

Tak, pisząc tę recenzję rozkoszuję się delikatnym herbacianym zapachem (bynajmniej nie popijam herbaty…;)). Odkąd YOPE zawojował Instagram, byłam bardzo ciekawa tej firmy i ich produktów, a że ostatnio szukałam kremu do rąk – padło na…

4 miesiące temu

Jak zdetronizować olejki, czyli recenzja kremu nawilżającego Power of Minerals

Nadeszła ta najmniej spodziewana chwila. Oto ja, wierna fanka codziennej aplikacji rozmaitych olejków na twarz, po roku zachwytów, sięgnęłam po KREM. Szczerze mówiąc (hm…pisząc), byłam przekonana, że genialne efekty stosowania jojoby, dzikiej róży, słodkich migdałów…

1 rok temu