Wygładzające serum Resibio – recenzja

Sesja zakończona. Z radością powracamy do pisania! :) O ile klawiatura odpoczęła, nasze skóry nadal „zapracowane” – podczas wirtualnej nieobecności zdążyłyśmy przetestować kilka nowych kosmetyków i chętnie podzielimy się naszymi spostrzeżeniami. Warto zacząć nowy sezon Creaminalist od czegoś NAPRAWDĘ DOBREGO. Zatem dziś… Serum naturalnie wygładzające firmy Resiobio, którym cera jednej z nas raczy się od  miesiąca :)

Serum mieści się w szklanej, bezbarwnej buteleczce o pojemności 30 ml, z pipetką (która – warto już tutaj zaznaczyć – nie sprawia problemu, nie wypada, a  przytrafiały nam się już rozmaite historie…). Dodatkowo, zamknięte jest w słynnym, tekturowym, ale bardzo estetycznym pojemniku-walcu. Co istotne, kosmetyk nie był testowany na zwierzętach, a wegetarianie i weganie mogą go śmiało stosować – bez wyrzutów sumienia. Oto, jak jak wszystko wygląda z zewnątrz (na wnętrzu skupimy się niebawem):

DSC05453

Kilka wstępnych informacji „technicznych”, czyli co wiemy o wygładzającym serum Resiobio…

Jak zwykle na początku, warto skupić się na informacjach bezpośrednio producenta, by móc je potem zweryfikować i określić poziom negatywnego/pozytywnego zaskoczenia. Oto krótka notka dotycząca kosmetyku, wprost zwana OBIETNICĄ, zamieszczona na stronie Resibio:

Wyraźnie ujędrnia, uelastycznia i rozświetla skórę, przywracając jej młodzieńczą świeżość i gładkość. Pierwsze efekty zobaczysz już po 24 godzinach od pierwszego zastosowania. Dzięki niemu w sposób naturalny uzyskasz efekt botoksu

DSC05464

Ponadto, serum dedykowane jest posiadaczkom każdego rodzaju cery, nawet tej najbardziej problematycznej. Ja-typowy „mieszaniec” z wyjątkowo nieznośną tendencją do całorocznych przesuszeń i rozszerzonych naczynek zwróciłam na to uwagę. Bardziej ucieszył mnie naturalny w 99% skład (szacun), któremu warto poświęcić trochę miejsca:

  • olej ze słodkich migdałów (Prunus Amygdalus Dulcis Oil)- działa odżywczo, nawilżająco, wygładzająco, łagodzi podrażnienia, stany zapalne, polecany do skóry delikatnej (nawet dziecięcej), suchej i wrażliwej
  • olej z pestek winogron (Vitis Vinifera Seed Oil) – uszczelnia naczynia krwionośne, działa antybakteryjnie, przeciwgrzybiczo, tonizująco i ściągająco, regeneruje i odżywia.
  • olej marula (Sclerocarya Birrea Seed Oil)- antyoksydant o działaniu podobnym do popularnego oleju arganowego (wygładza zmarszczki, zwalcza wolne rodniki, łagodzi podrażnienia, wspomaga gojenie ran, niweluje stany zapalne, rozjaśnia przebarwienia, świetnie NAWILŻA);
  • skwalan roślinny (Squalane) – składnik bardzo podobny do ludzkiego sebum, więc jednocześnie nadaje się do skóry suchej (uzupełnia braki) i mieszanej, trądzikowej (reguluje wydzielanie), chroni przed parowaniem wody, usprawnia transport składników aktywnych do głębokich warstw skóry,
  • olej buriti (Mauritia Flexuosa Fruit Oil)- posiada bardzo dużą dawkę beta-karotenu (5 x więcej niż marchew), więc poprawia koloryt skóry, ponadto nawilża i odżywia skórę wrażliwą, suchą, podrażnioną, atopową.
  • olej z nasion ogórecznika (Borago Officinalis Seed Oil) – zmiękcza, wygładza skórę, rozjaśnia i nadaje połysk, nawilża, zapobiegając odparowywaniu wody,
  • trójgliceryd kaprylowo-kaprynowy ( Caprylic/Capric Triglyceride) – mieszanka roślinnych kwasów tłuszczowych z oleju kokosowego i palmowego; nawilża, wspomaga warstwę ochronną skóry, zmiękcza, uelastycznia, zapobiega przesuszeniu.
  • witamina C (Ascorbyl Tetraisopalmitate)– silny przeciwutleniacz, stymuluje syntezę kolagenu, rozjaśnia skórę, uszczelnia naczynia krwionośne, redukuje zaczerwienienia, łagodnie złuszcza martwy naskórek, działa przeciwzapalnie,
  • witamina E (Tocopherol) – antyoksydant (hamuje procesy starzenia się skóry wywoływane np. promieniowaniem UV lub dymem papierosowym), wzmacnia barierę lipidową naskórka,  działa przeciwzapalnie, poprawia ukrwienie skóry.
  • Stoechiol (Lavandula Stoechas Extract) – ekstrakt z lawendy motylej – zmniejsza zmarszczki, wypełnia je, rozluźnia mięśnie twarzy, działa kojąco.
  • Lekesis  (Pistacia Lentiscus Gum) -olej z „łez” drzewa Pistacia lentiscus – ujędrnia skórę, poprawia jej gęstość, wygładza owal twarzy.
  • Kompozycje zapachowe: Linalool (imituje zapach konwalii), Geraniol (imituje zapach pelargonii).

Jak widać, do składu nie można się przyczepić. Mamy bogactwo dobroczynnych olejków, dedykowanych nie tylko skórze dojrzałej, z widocznymi zmarszczkami, ale także suchej, wrażliwej, atopowej, mieszanej. Jedynie słodki zapach wydaje mi się zbędny, zwłaszcza w TAKIM kosmetyku, który nakłada się z przyjemnością już na samą myśl, jak skóra się ucieszy, więc walory zapachowe nie grają już takiej roli, zwłaszcza, że po chwili ani my, ani bliscy „wąchacze” niczego już nie czujemy (sprawdzone, potwierdzone!).

Konsystencja serum jest lekka, dość rzadka. Absolutnie nie mamy wrażenia oblepiania twarzy podczas aplikacji, a wręcz przeciwnie – aksamitne, przyjemne otulenie. Wchłania się również znakomicie! Może nie jest to płaski mat, ale efekt delikatnego, bardzo zdrowego rozświetlenia.

Bardziej szczegółowe informacje podajemy poniżej :)

DSC05458

Jak wrażenia? – kilka słów po miesiącu stosowania serum Resibio

Pora przejść do omówienia kilku istotnych kwestii w punktach. Warto podkreślić, że serum oceniam po miesiącu stosowania (zwłaszcza na dzień, ale nierzadko też na noc) na twarz, szyję, dekolt.

Po pierwsze: WYDAJNOŚĆ

  • Serum jest niesamowicie wydajne!! Po miesiącu codziennego stosowania przynajmniej raz dziennie (nie mogłam się oprzeć…) 3 kropel kosmetyku, zużyłam – UWAGA – 1/7 zwartości butelki. To jest niewątpliwie argument przemawiający za zakupem, nawet za dość wysoką cenę (około 129 zł). Jednocześnie zaznaczam, że te 3-4 kropelki wystarczają na twarz, szyję i dekolt. Wspaniale, lubię być tak zaskoczona! 10/10.

Po drugie: DZIAŁANIE

  • Może nie mam zmarszczek, bruzd, plam pigmentacyjnych, ale kilka niedoskonałości, rozszerzone pory i czasem popękane naczynka owszem i muszę powiedzieć, że serum świetnie sobie z tym radzi.
  • Zauważyłam, że skóra mniej się przetłuszcza, co w lato jest ogromnym wyzwaniem. Co ważne dla posiadaczek cer mieszanych i trądzikowych – nie zapycha porów! A tendencja jest.
  • Od momentu, kiedy go stosuję, nie przytrafiły mi się żadne większe niedoskonałości, stan zapalny, zaczerwienienie.
  • Ponadto, kosmetyk rzeczywiści przyspiesza gojenie ran, regeneruje momentami szorstką, zmęczoną słońcem skórę. Zdecydowanie nawilża bardziej niż kremy, które do tej pory miałam.
  • Mam też wrażenie, że moja cera wreszcie zaczyna wyglądać na zdrowszą i gładszą, o bardziej wyrównanym kolorycie, a zazwyczaj nie jest to łatwe, bo w dzieciństwie spotkało mnie ostre AZS, z którego przykrymi skutkami walczę do dziś. Pod tym kątem kosmetyk uważam za bardzo obiecujący.
  • Świetnie radzi sobie z delikatną skórą pod oczami – odżywia, uelastycznia i dobrze radzi sobie z cieniami pod oczami, rozjaśniając je.
  • Jedyne, czego nie zauważyłam (oprócz działania na zmarszczki, bo to nie ten czas), to efekt rozjaśnienia przebarwień, którego można się było po składzie spodziewać. Ale nic straconego! Myślę, że na to działanie warto poczekać.
  • Jedynym minusem jest brak mocniejszej ochrony przeciwsłonecznej, nawet tej naturalnej. Mamy olej ze słodkich migdałów (5SPF), olej z pestek winogron (SPF 4), ale przydałaby się chociaż odrobina np. oleju z pestek malin (28-50SPF).

Po trzecie: WSPÓŁGRANIE Z INNYMI KOSMETYKAMI

  • Po kilku minutach od nałożenia mamy na skórze bardzo delikatną, niemal niewyczuwalną jedwabiście gładką powłokę (lecz nie jest to tłusty film), która daje efekt rozświetlenia.
  • Zazwyczaj nakładam na tak przygotowaną cerę krem BB Skin 79 (Orange), i przyznam szczerze, że żaden krem nie sprawił, że kosmetyki kolorowe wyglądają tak dobrze, nie podkreślają suchych skórek (no prawie jak Photoshop!)
  • Dzięki Resibio, wystarczy odrobina kremu BB na całą twarz, gdyż bardzo dobrze się rozprowadza.
  • Co ciekawe, nie ma mowy o nadmiernym świeceniu! Po kilku godzinach, gdy przykładam chusteczkę w okolicach strefy T, nie widzę przerażających, tłustych plam.
  • Mam także wrażenie, że serum przedłuża trwałość makijażu, nawet do 10 godzin w upalne dni (potem potrzebna jest jednak choćby odrobina pudru matującego).

Po czwarte: CENA

  • Cena jest absolutnie adekwatna do jakości. Gdybyśmy chciały kupić każdy składnik osobno i skomponować sobie takie cudne mazidło…. aż strach pomyśleć o kosztach. Dodatkowo, biorąc pod uwagę zaskakującą wydajność, myślę, że inwestycja na kilka miesięcy jest opłacalna. Ja (SZCZĘŚCIARA!), otrzymałam serum w prezencie, za co codziennie przed lustrem darczyńcom dziękuję! :)

Jestem zadowolona z efektów i z pewnością nie zdradzę serum Resibio z żadnym innym, choćby tańszym. Szansę na kolejny zakup (gdy zdołam go skończyć przed październikiem/listopadem) oceniam jako OGROMNĄ. 

A Wy? Stosowałyście już hity od Resibio? My mamy jeszcze coś wyjątkowego, ale o tym w kolejnym poście…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Tea Time – Czyli moje dłonie pachną herbatą!

Tak, pisząc tę recenzję rozkoszuję się delikatnym herbacianym zapachem (bynajmniej nie popijam herbaty…;)). Odkąd YOPE zawojował Instagram, byłam bardzo ciekawa tej firmy i ich produktów, a że ostatnio szukałam kremu do rąk – padło na…

4 miesiące temu

Jak zdetronizować olejki, czyli recenzja kremu nawilżającego Power of Minerals

Nadeszła ta najmniej spodziewana chwila. Oto ja, wierna fanka codziennej aplikacji rozmaitych olejków na twarz, po roku zachwytów, sięgnęłam po KREM. Szczerze mówiąc (hm…pisząc), byłam przekonana, że genialne efekty stosowania jojoby, dzikiej róży, słodkich migdałów…

1 rok temu