Złośliwość natury, czyli specyfika cery mieszanej…

Nie wiemy komu Natura chciała zrobić na złość, gdy stworzyła cerę mieszaną i chyba nie warto się nad tym zastanawiać, bo mogłybyśmy dojść do niewątpliwie dalekiego od prawdy wniosku. Fakt, mieszankę cery suchej/normalnej i tłustej trzeba nazwać wybuchową i uzmysławiamy to sobie zwłaszcza w momencie przypływu fali niepohamowanego gniewu, ostatecznej bezradności wobec nowonabytego kosmetyku, który krótko mówiąc „nie urywa” – żadnej części ciała, poza włosami z głowy.

My, książkowe przykłady Mieszanych na własnej skórze boleśnie doświadczyłyśmy, że reklama, ulotka, Internet i pani sprzedawczyni kłamały podczas przekonywania nas do kupna kolejnego specyfiku, zapewniając, że upragniony św. Graal został odnaleziony. Jak możecie się spodziewać, tych „ostatnich”, zbawiennych punktów na drodze do kompromisu w wiecznej wojnie o terytorium twarzy między sebum a przesuszeniem było przynajmniej kilka. Co prawda, jakiś czas temu na horyzoncie pojawiły się kosmetyki naturalne, które (odpukać!) ogarnęły chaos na naszych cerach, ale jeszcze w to nie wierzymy, dlatego na sprawozdania przyjdzie odpowiedni czas. Tym razem, trochę w ramach pokuty za pielęgnacyjne klęski, które wywiodły się z nieznajomości potrzeb własnej skóry (przyznajemy się z pokorą i mozolnie naprawiamy szkody), poświęcimy chwilę charakterystyce skóry mieszanej. Jeśli więc wykonałyście szybki test z chusteczką lub obserwację po eksperymentalnej nocy bez kremu, warto przejść do głębszej analizy „facebooka” – rzecz jasna, w wersji niewirtualnej. :)

Pewnie większość z Was, podobnie jak my, z melancholią wspominając swoje zaskakujące nastoletnie wcielenia, kojarzy przede wszystkim burzę hormonów i idące za tym zmiany skórne – najgorszą zmorę okresu, kiedy chce się być albo cool, beauty i fresh, albo się schować. Cóż.. ciężki czas. O ile nie myli nas pamięć, podkradanie kosmetyków siostrze, mamie, czy magiczne sposoby koleżanek w stylu usuwanie zaskórników za pomocą taśmy klejącej, nie zawsze okazywały się antidotum… Niektóre dziewczyny szybko zapomniały o wypryskach, przetłuszczającej się cerze, wchodząc w dorosłość jako wygrane posiadaczki czystej, promiennej cery. Tak, my też nie poznajemy na ulicy koleżanek z gimnazjum i to (zwane chyba zazdrością) nie daje nam spokoju. Jednak u większości, co nie jest ani trochę pocieszające, gruczoły łojowe są po 20 roku życia pozostały pracowite, wręcz nadgorliwe, zwłaszcza na nosie, czole i brodzie (strefa T), gdzie występuje nie tylko błyszczenie, ale też tendencja do zatykania porów, zaskórniki i inne zmory, takie jak trądzik. Skóra oblekająca pozostałe miejsca, a więc policzki, skronie, okolice oczu, szyję i dekolt, wręcz przeciwnie, jest stopniowo odtłuszczana, aż do osiągnięcia stanu prawidłowego (cera normalna) lub odwodnienia (cera sucha). Najczęściej na tych obszarach odczuwalny jest dyskomfort z powodu napięcia (to uczucie, kiedy myślisz, że zapomniałaś zmyć maseczki z glinki…), szorstkości i zaczerwienienia, zwłaszcza w reakcji na trudne warunki pogodowe, czyli ogólnie mówiąc – całą zimę.

Wydaje nam się, że wiele osób ma problem z rozpoznaniem cery mieszanej, zbyt często myląc ją z tłustą. Kobieta kobiecie tłumaczyć nie musi… przecież to, co się świeci, zawsze najbardziej rzuca się w oczy. Niestety, łazienka nie jubiler, więc nie należy tracić rozsądku i bagatelizować sprawy. Aby rozwiać wątpliwości, warto przeczytać kilka(dziesiąt?/–set?) słów na temat cery tłustej.

oily-skin-on-face1

Niektórych natura (często chirurg) obdarza ponad stan. Czasem wzrostem, czasem biodrem, biustem, czasem… sebum. Niestety, nie jest to serum, ale wydzielana przez skórę i należąca do płaszcza hydrolipidowego substancja, zwana inaczej łojem, co, nawiasem mówiąc, zachęcająco nie brzmi. Sebum w przypadku cer tłustych należy do odmiany ambitnej, bo swoją funkcję – nawilżanie i ochronę przed szkodliwymi czynnikami (wysoką i niską temperaturą, wiatrem, promieniowaniem UV, bakteriami i innymi paskudztwami), spełnia w nadmiarze. Ilość sebum jest duża, gdy nasze gruczoły łojowe wykazują większą wrażliwość na krążące we krwi androgeny – męskie hormony, przygarnięte przez kobiety. Wszystko wyglądałoby nawet korzystnie (bo kto nie cieszyłby się z dobrego, darmowego ochroniarza?), gdyby nie fakt, że posiadaczki tłustej cery muszą bezustannie błyszczeć, a dodatkowo, są narażone na ciągłe wizyty nieproszonych gości: wągry, zaskórniki i trądzik. Wszystkie te zmiany, które kobiety czule określają „niespodziankami” (i od tej pory nie lubimy być zaskakiwane), są efektem nadmiaru sebum, które sprzyja rozwojowi bakterii beztlenowych. Kiedy dotkniemy skóry tłustej (choć apelujemy o jak najrzadsze „manewrowanie” rękami przy twarzy), wyczuwalna jest nierówność i ziarnistość, aczkolwiek nie w każdym przypadku.

Czym, oprócz błyszczenia charakteryzuje się skóra tłusta? Jeśli jej „Nosicielki” dobrze się przyjrzą, mogą zobaczyć w lustrze szaro-żółty odcień oraz to, że błysk występuje nawet zaraz po umyciu, i to nie tylko w strefie T – to właśnie odróżnia cerę tłustą od mieszanej. Ponadto, często słyszałyśmy od koleżanek o towarzyszącym im uczuciu „grubej” skóry, co prawdopodobnie wiązało się z niskim stopniem wrażliwości, w porównaniu np. do cery suchej. Tak, tu pojawia się pozytywny aspekt (aczkolwiek brak euforii jest usprawiedliwiony) – cera tłusta nie reaguje większymi podrażnieniami na mróz, słońce, itp. Może bardziej niż to, że nie musicie chodzić z parasolem o każdej porze roku, ucieszy was fakt, że macie zdecydowanie mniejszą tendencję do zmarszczek mimicznych oraz pękających naczynek krwionośnych. Wszystko niby pięknie, tylko już same nie wiecie, czy w ogóle istnieje matujący krem lub puder, który mógłby sobie poradzić z męczącym błyszczeniem. My też jeszcze nie, ale postaramy się dowiedzieć.

Tymczasem kilka czynników, które odpowiadają za całe zamieszanie z łojem – lista winowajców:

– wiek – oczywiście, gruczoły łojowe na pełnych obrotach zaczynają pracować dopiero w okresie dojrzewania, stąd te wszystkie rewolucje z cerą, na które nieustannie narzekają nastolatki. Problem w tym, że nie u wszystkich gruczoły potrafią zredukować bieg. Przynajmniej do trójki  ;

– płeć – i tutaj coś pocieszającego dla Pań – otóż, gruczoły łojowe są podobno bardziej aktywne u mężczyzn w ciągu całego życia. Niby nieistotne, ale zawsze jakiś argument w sytuacji, gdy mężczyzna w złym kontekście powie ci, że lśnisz jak gwiazda. Odpowiadasz wtedy: „A Ty gorzej! I to przez całe życie..” – i masz poczucie, że to nie złośliwość. To nauka 😉

– zmiany hormonalne – jak wspomniałyśmy wyżej, gruczoły łojowe dość „nerwowo” reagują na androgeny i dlatego m.in. w okresie dojrzewania, gdy dochodzi do zmian w stężeniu androgenów, odbija się to na naszej skórze.  Podobno na tłustą cerę ma także wpływ nadmierne wytwarzanie progesteronu u kobiet. Hm, może to dlatego część z nas nie może bez strachu spojrzeć w lustro kilka dni przed okresem?;

– wrodzona skłonność, związana z nadmiernym rogowaceniem ujść mieszków włosowych;

– temperatura otoczenia – zauważyłyście, że przy wysokich temperaturach nawet najbardziej absorbujący puder może nie poradzić sobie z nadmiarem sebum? Podobno, każdy stopień Celsjusza w górę oznacza nawet do 10% więcej łoju produkowanego przez skórę. Chyba zrezygnujemy z wakacji…

– nieprawidłowe odżywianie – na nadprodukcję łoju oraz zmiany skórne mają wpływ niedobory witaminy B2 (znajdziesz ją w jajkach, wątrobie, chudych serach, grzybach, migdałach, dziczyźnie), B6 (znajdziesz ją w grochu, rybach, mięsie, ziemniakach i innych warzywach skrobiowych) oraz A (zawierają ją w żółtka jaj, owoce i jarzyny o żółtym i pomarańczowym odcieniu oraz ciemnozielone liście warzyw), a także zbyt częste spożywanie mleka i mlecznych przetworów, żywności przetworzonej oraz nadmiar węglowodanów w diecie.

       Drogie Kobiety, mamy nadzieję, że czytając, chociaż część informacji potraktowałyście jako dobrze Wam znane. Skoro już tak się rozpędziłyśmy, bierzemy się za zbieranie ciekawostek na temat pielęgnacji odpowiedniej dla każdej cery. Będzie o tym, co, jak i czym robić, żeby przyjemność sprawić.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Tea Time – Czyli moje dłonie pachną herbatą!

Tak, pisząc tę recenzję rozkoszuję się delikatnym herbacianym zapachem (bynajmniej nie popijam herbaty…;)). Odkąd YOPE zawojował Instagram, byłam bardzo ciekawa tej firmy i ich produktów, a że ostatnio szukałam kremu do rąk – padło na…

5 miesięcy temu

Jak zdetronizować olejki, czyli recenzja kremu nawilżającego Power of Minerals

Nadeszła ta najmniej spodziewana chwila. Oto ja, wierna fanka codziennej aplikacji rozmaitych olejków na twarz, po roku zachwytów, sięgnęłam po KREM. Szczerze mówiąc (hm…pisząc), byłam przekonana, że genialne efekty stosowania jojoby, dzikiej róży, słodkich migdałów…

1 rok temu